WYCIECZKA DO BERLINA 9-13 CZERWCA 2010 R.
Jedni, upływające lata liczą w Sylwestra, zaś członkowie Oddziału Radomskiego SEP,

w dniu, kiedy wracają z kolejnej udanej wycieczki. Tak też było i w bieżącym, 2010 roku. W dniach od 9 do 13 czerwca 2010 r. odbyła się długo oczekiwana wycieczka do Berlina i okolic.

Wyjazd, tradycyjnie sprzed budynku NOT o godz. 7,10. Niestety, to co było kiedyś zaletą wycieczek SEPowskich, czyli punktualność staje się powoli tylko wspomnieniem lat minionych. Przez Piotrków Trybunalski, Sieradz dojechaliśmy do miejscowości Ostrówek, gdzie był pierwszy postój kawowy.


001_ostrowek_postoj kawowy.jpg























Ostrówek Bar Skorpion – pierwszy postój kawowy


Po „półgodzinnym” kwadransie wyjechaliśmy w dalszą drogę, a po dwóch godzinach jazdy kolejny postój, tym razem na stacji BP. Zdjęcia z żubrem i dalsza jazda do Jarocina, skąd zabraliśmy naszego pilota Pana Romana H. Stąd już tylko skok do miejscowości Cichowo, gdzie znajduje się pierwszy punkt zwiedzania, czyli Skansen Filmowy „Soplicowo”.


002_cichowo_wejscie do skansenu.jpg























Cichowo – Soplicowo – skansen filmowy

Powstał on na podstawie scenografii Allana Starskiego do filmu „Pan Tadeusz”. Przeniesione tam zostały oryginalne elementy scenografii filmowej. Pierwszy punkt pobytu – obiad w stajni, wspomagany miejscową Benedyktynką.


003_cichowo_obiad w stajni.jpg























Soplicowo – Obiad w stajni (foto: Marek Grzywacz)


004_cichowo_wyklad o tresurze ptakow.jpg























Wykład o tresurze ptaków


Po obejrzeniu skansenu, odbył się pokaz lotów orła przedniego o imieniu Josef, który urodził się w 2009 roku w sokolarni Soplicowo.


007_cichowo_orzel z treserem.jpg























Orzeł z treserem


Drugim ptakiem był sokół. Pomimo dokarmiania świeżymi, jednodniowymi kurczakami ptaki nie miały ochoty do latania.


005_cichowo_sokol szykuje sie do lotu.jpg























Sokół przygotowuje się do lotu


Była również para pięknych kruków oraz sympatyczny osiołek i owieczki.
Dalsza podróż i … kolejny postój, tym razem trzy kwadranse, na stacji paliw koło miejscowości Kościan. Potem już tylko jazda do Słubic, ciągle budowaną „Kulczykstradą”, gdzie dojechaliśmy o godz. 22,10, by siąść do kolejnego obiadu. Zamieszkaliśmy w hotelu „Anna” tuż przy rynku głównym.


010_slubice_hotel anna.jpg























Słubice – hotel „Anna” w którym mieszkaliśmy

Drugi dzień wycieczki rozpoczęliśmy już o godz. 7,00 śniadaniem, bo już o 7,30 mieliśmy wyruszyć, ale kierowca się spóźnił, więc wyjazd o 7,50. Po ponad godzinnej jeździe naszym oczom ukazał się długo oczekiwany Berlin.

Żadna inna europejska metropolia nie wywarła takiego wpływu na dzieje kontynentu i świata jak stolica Niemiec, która niejednokrotnie była zarzewiem pożarów ogarniających wiele krajów. Od początku swych dziejów, ale szczególnie w XX w., Berlin był areną nieustannych zmian. Siedziba cesarskiej dynastii stała się kolebką rewolucji, po szalonych latach 20. XX w. nadeszła epoka narodowego socjalizmu, a z ogromnych zniszczeń II wojny światowej miasto wyszło podzielone na dwie części należące do dwóch wrogich systemów. Berlin Zachodni stał się oazą kapitalizmu całkowicie uzależnioną od dostaw z Zachodu i otoczoną czerwonym morzem. Wschodnią część miasta urządzono na pokaz, czyniąc z niej wizytówkę osiągnięć socjalizmu. Przez kilkadziesiąt lat miasto wyglądało jak syjamskie bliźnięta zrodzone z dwojga skłóconych rodziców żyjących w zupełnej separacji.
Do centrum Berlina jechaliśmy obok nieczynnego już lotniska Tempelhof, gdzie znajduje się najdłuższy w mieście budynek, liczący 1450 metrów, a wybudowany na potrzeby olimpiady w 1936 roku.


011_berlin_krzyze poleglym na murze.jpg























Berlin – pomnik ofiar przekraczania muru

Przystanek w samym Centrum miasta, przejście obok symbolicznych krzyży poświeconych ofiarom, które zginęły usiłując uciec z socjalistycznego raju do Berlina Zachodniego.
Dalej widok na olbrzymi Plac Republiki i siedzibę Urzędu Kanclerskiego.


012_berlin_plac republiki.jpg























Plac Republiki


O godz. 9,35 rozpoczęliśmy oczekiwanie na wejście do Reichstagu, siedziby Bundestagu.


013_berlin_reichstag.jpg























Kolejka do Reichstagu


Najpierw śluza, potem kontrola bezpieczeństwa i już wjazd windą na górny poziom i przed oczyma odsłania się szklana kopuła platformy widokowej.


016_berlin_kopula reichstagu.jpg























Szklana kopuła na dachu Reichstagu


Spacer ślimakiem na górny poziom, a stąd rozciąga się wspaniały widok na całe niemal miasto (całe szczęście była dobra widoczność).


014_berlin_widok z reichstagu na urzad kanclerski.jpg























Widok na gmach urzędu kanclerskiego


Po wyjściu z gmachu i obchodząc go dookoła, przeszliśmy obok tablicy upamiętniającej pomoc Węgrów w bezpiecznym dostaniu się do Niemiec Zachodnich uchodźcom w 1989 roku, poprzez otwarcie granicy z Austrią.


019_berlin_tablica w podziece wegrom.jpg





































Tablica upamiętniająca węgierską pomoc


A za rogiem fragment muru z gdańskiej stoczni z tablicą następującej treści: „Dla upamiętnienia walki „Solidarności” o wolność i demokrację oraz wkładu Polski w ponowne zjednoczenie Niemiec i polityczną jedność Europy”.


020_berlin_fragment muru stoczni gdanskiej.jpg























Fragment muru stoczni gdańskiej


Oczywiście napis w dwóch językach polskim i niemieckim.
Następnie spacer do Bramy Brandenburskiej. Ten symbol pruskiej chwały powstał w 1791 roku. Bogini zwycięstwa powożąca kwadrygą (rydwan zaprzęgnięty w czwórkę koni ustawionych w jednym rzędzie) na szczycie bramy miała symbolizować triumf pokoju. Doświadczała różnych kolei losu. Wywieziona przez Napoleona w 1800 roku, wróciła po ośmiu latach. W 1945 roku doznała poważnych zniszczeń, w 1958 r. jej miejsce zajęła replika. W 1989 r. znów zniszczona przez rozentuzjazmowany tłum świętujący Nowy Rok, pierwszy po zburzeniu muru.


022_berlin_pariser platz nasza grupa.jpg























Nasza grupa przed Bramą Brandenburską


Dziś Pariser Platz znajdujący się przed Bramą od strony wschodniej zyskuje swój przedwojenny charakter. Przy placu znów stoją gmachy Akademii Sztuki.


021_berlin_hotel aldon.jpg























Wróciła dawna perła Berlina – hotel Aldon.


Pamiątkowe fotki i przejazd ulicą Unter den Linden w okolice Wyspy Muzeów. Wyspa Muzeów w Berlinie to północna część wyspy leżącej na rzece Sprewie, gdzie znajduje się jeden z najważniejszych kompleksów muzealnych świata, obejmujący: Muzeum im. Bodego, Muzeum Pergamońskie, Nowe Muzeum, Starą Galerie Narodową oraz Stare Muzeum.
W 1797 r. król Fryderyk Wilhelm II Hohenzollern rozpoczął budowę muzeum dla zbiorów sztuki antycznej i współczesnej. W 1810 r. król Fryderyk Wilhelm III wydał bezpośredni rozkaz, w którym zlecił stworzenie publicznej, dobrze dobranej kolekcji dzieł sztuki.
Jako pierwszy powstał budynek Starego Muzeum, wzniesiony w 1830 r. był zarazem pierwszym publicznym muzeum na terenie Prus. W 1859 r. otwarto dla zwiedzających Królewskie Muzeum Pruskie (dzisiejsze Nowe Muzeum). W 1876 r. powstała galeria narodowa (dzisiejsza Stara Galeria Narodowa), a w 1904 r. Muzeum Cesarza Fryderyka (obecnie Muzeum im. Bodego, które nową nazwę otrzymało w 1960 r., by uczcić niemieckiego historyka sztuki Wilhelma von Bode. W 1930 r. otwarto Muzeum Pergamońskie.
W czasie II wojny światowej muzea zostały zniszczone w ponad 70%. Ich odbudowa rozpoczęła się w 1950 r., ale nie objęła najbardziej zniszczonego Nowego Muzeum, którego ruiny straszyły przez ponad 40 lat. Dopiero w 1987 r. podjęto decyzję o podjęciu niezbędnych prac zabezpieczających oraz restauracyjnych. Kompleksową renowację Wyspy Muzeów zaplanowano jeszcze przed 1989 r. Nie podjęto jednak żadnych prac z uwagi na ogromne koszty przedsięwzięcia. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec, pod koniec lat 90. XX w. rozpoczęto kompleksowe prace restauracyjne oraz połączono kolekcje, rozdzielone przed 1989 r.


024_berlin_stara galeria narodowa.jpg























Wyspa Muzeów – gmach Starej Galerii Narodowej obok Muzeum Nowego


Do zwiedzania pilot przygotował nam dwa muzea. Pierwszym było Muzeum Nowe, które zostało otwarte po zniszczeniach wojennych w dniu 16.10.2009 r. Na 8000 m2 zgromadzono prawie 9000 eksponatów sztuki egipskiej, podarowanych przez Muhammada Alego, sułtańskiego paszę i wicekróla Egiptu, delegacji pruskiej, przebywającej w tym kraju w latach 1842-1845 wraz ze słynnym popiersiem egipskiej królowej Nefretete z 1340 r. p.n.e., a także zbiory archeologiczne z okresu prehistorii i wczesnego średniowiecza.


026_berlin_nowe muzeum_nefretete.jpg








































Nefretete – rzeźba w Nowym Muzeum (foto: Wikipedia)


Drugim w kolejności zwiedzania było Muzeum Pergamońskie.
Muzeum Pergamońskie wybudowane zostało w latach 1910-1930. Powstało ono jako ostatnie z pięciu gmachów muzealnych na Wyspie Muzeów. Obecnie w trzech skrzydłach budowli mieszczą się trzy muzea: Zbiory Sztuki Starożytnej z salami poświęconymi architekturze i rzeźbie, Muzeum Azji Przedniej oraz Muzeum Sztuki Islamskiej. Światową sławę Muzeum Pergamońskie zawdzięcza imponującym rekonstrukcjom zespołów architektonicznych pozyskanych w trakcie prac wykopaliskowych.


030_berlin_oltarz pergamonski.jpg























Fragment Ołtarza

Nazwa muzeum pochodzi od najsłynniejszego eksponatu: pergamońskiego marmurowego ołtarza zabranego w 1878 r, z ruin helleńskiego miasta Pergamon na zachodnim wybrzeżu dzisiejszej Turcji. Ten wielki ołtarz, ozdobiony częściowo zrekonstruowanym fryzem, przedstawiającym mityczną bitwę między bogami Olimpu i grupę olbrzymów, był zaledwie częścią wspaniałego miejskiego kompleksu.


032_walczaca atena.jpg























Walcząca Atena


029_berlin_muzeum pergamonskie_makieta.jpg























Skalę oryginału pozwala uzmysłowić sobie umieszczona tam makieta.


034_berlin_pergamon_brama w milecie.jpg























Brama z Miletu

Do pozostałych atrakcji należą: Brama Miletu z około 120 roku: rekonstrukcja wejścia na targ w rzymskim mieście Milet w Azji Mniejszej, rekonstrukcja babilońskiej Bramy Isztar; droga procesyjna do świątyni Madruka z czasów Nabuchodonozora II oraz wejście do pałacu kalifa w Mshatta w starożytnym Jordanie.


035_muzeum pergamonoskie_brama isztar.jpg























Babilońska Brama Isztar


Poza tymi imponującymi rekonstrukcjami muzeum pełnej jest greckiej, rzymskiej, babilońskiej oraz islamskiej rzeźby i architektury.


037_elewacja palacu w babilonie.jpg





































Fragmenty elewacji pałacu


038_ceramiczna mozaika elewacyjna.jpg








































Wspaniale wyglądające lwy


By, choć troszkę poznać to muzeum potrzeba, co najmniej pół dnia, a my mieliśmy całą godzinę. Widocznie pilot nie przepada za tego rodzaju sztuką. Oczywiście muzea zwiedzaliśmy bez przewodnika, bo szkoda było pilotowi 25 euro (z naszych zresztą pieniędzy) na opłatę licencyjną, albo też nasz pilot nie miał nam nic do powiedzenia. Całe szczęście, że w Muzeum Pergamońskim można było skorzystać z elektronicznych guidów, które dość dokładnie opisywały zwiedzany obiekt.
Spacerując po Wyspie Muzeów doszliśmy do Katedry Berlińskiej – Berliner Dom.


039_katedra berlinska - berliner dom.jpg























Katedra Berlińska – Berliner Dom.

Została zbudowana w latach 1894-1905. W 1944 roku katedra została uszkodzona przez naloty aliantów, a odbudowa rozpoczęła się dopiero w 1975 roku, zaczynając od rozbiórki ocalałego podczas wojny kościoła-pomnika, który tworzył wielką apsydę od strony północnej.
Główną kopułę odbudowano z zachowaniem pierwotnych proporcji, lecz w uproszczonym kształcie. Latarnię zwieńczył nowo zaprojektowany krzyż. Cztery narożne wieże z kopułami zostały obniżone o 16 metrów i pozbawione latarni. W 1983 roku przystąpiono do ostatecznej odbudowy głównego wnętrza, zakończonej otwarciem w dniu 6 czerwca 1993 r. Zbudowano też nową klatkę schodową. Później wykonano nowe witraże po stronie ołtarza i zrekonstruowano mozaiki w kopule świątyni. Świątynia ma 1500 miejsc i jest jedną z największych w Berlinie. To właśnie tutaj odbywają się najczęściej nabożeństwa z okazji świąt państwowych lub w ważnych dla narodu momentach.
Berlińska katedra była inspiracją dla wielu architektów. Na jej wzór został zbudowany ewangelicko-augsburski kościół św. Trójcy w Łodzi przy pl. Wolności, który dziś jest rzymskokatolickim kościołem parafialnym Zesłania Ducha Świętego.
Stąd udaliśmy się ulicą Unter den Linden na Bebelplatz, gdzie pomiędzy Starą Biblioteką, Operą Narodową, a katedrą św. Jadwigi znajduje się niewielkie szklane okno w powierzchni placu.


040_berlin_pomnik spalonych ksiazek_1933.jpg























Pomnik spalonych książek upamiętniający spalenie ponad 20 tys. egzemplarzy


To pomnik upamiętniający spalenie ponad 20 tys. książek znienawidzonych przez narodowych socjalistów w dniu 30 maja 1933 roku. Ukryty w podziemiach pokój, ma wymiary 7 na 7 metrów, został pomalowany na biało i oświetlony. Wypełniony regałami, na których pomieściłoby się tyle książek, ile spalono w 1933 roku. Nieopodal szklanej tafli umieszczono dwie pamiątkowe tablice z niezwykłym cytatem Heinricha Heine (1797-1856), jednego z autorów, którego dzieła również płonęły na tym placu. „To był tylko przedtakt; tam pali się książki, na końcu ludzi palić będą”. Cytat ten nawiązuje do palenia Koranu przez chrześcijańskich rycerzy w hiszpańskiej Grenadzie.


041_berlin_tablica z cytatem heina.jpg

























Tablice z niezwykłym cytatem Heinricha Heine

Plac ten z prawej strony okala gmach Starej Biblioteki, zwanej przez berlińczyków „komodą”, w której mieści się obecnie czytelnia. Pośrodku placu stoi neoklasycystyczna perła – to Niemiecka Opera Narodowa. Budynek zniszczony podczas nalotu w 1941 r., odbudowany w 1943 r. na dwudziestolecie istnienia i ponownie całkowicie zrównany z ziemią w 1945 r. Odbudowywany od 1950 roku. Przed gmachem stoi konny pomnik Fryderyka Wielkiego.
Obok Opery przykryta ciekawą kopułą stoi katedra św. Jadwigi, zbudowana przez Fryderyka II dla mieszkających tu katolików.


042_berlin_katedra sw. jadwigi.jpg























Katedra św. Jadwigi

Wschodnią część placu zajmuje Pałac Książęcy, gdzie aż do końca monarchii mieszkała rodzina królewska. Dziś dwie restauracje.
Chwila spaceru ulicą Französische i dochodzimy do placu Gendarmenmarkt, nad którym górują bliźniacze gmachy kościołów:


043_berlin_kosciol ewangelicko-luteranski.jpg





































Kościół Ewangelicko-Luterański


Deutscher Dom (ewangelicko-luterański) z 1708 r. i Französischer Dom (Francuski Kościół Reformowany – hugenotów) kościół inspirowany świątynią z Charenton (niedaleko Paryża), wybudowany został w latach 1701 – 1705 przez uciekających hugenotów.
Pierwszy z nich nie pełni już funkcji religijnych. Funkcjonuje w nim wystawa, której tematem jest kształtowanie się niemieckiej demokracji od czasów rewolucji francuskiej. Drugi nadal pełni funkcje religijne.


044_berlin_kosciol hugenotow.jpg





































Francuski Kościół Reformowany – hugenotów


045_berlin_siedziba berlinskiej orkiestry symfonicznej.jpg























Konzerthaus Berlin

Pomiędzy kościołami stoi dawny Schauspielhaus, przemianowany na Konzerthaus Berlin, jeden z najwspanialszych neoklasycystycznych dzieł, wybudowany w 1871 r. Miał by ucieleśnieniem muzyki, jest siedziba berlińskiej orkiestry i gości wykonawców muzyki klasycznej z całego świata. Stojący przed gmachem pomnik Friedricha Schillera w towarzystwie czterech muz powrócił w swoje miejsce w 1986 r, po okresie delegalizacji nazistowskiej.
Pieszy powrót w okolice Wyspy Muzeów i dalej przejazd autokarem na Potsdamer Platz. Stąd kilka kroków i jesteśmy we wspaniałym gmachu Sony Center, przykrytym szklanym dachem. Sony Center jest kompleksem budynków wykonanych przez firmę Sony, zaprojektowanych przez Helmuta Jahna.


046_berlin_centrum sony.jpg























Sony Center


Budowa została ukończona w 2000 roku, za sumę 800 milionów dolarów. W kompleksie znajdują się sklepy, restauracje, centra konferencyjne, pokoje hotelowe, biura, muzea, Kino CineStar oraz IMAX i sklep „Sony Style”. Na terenie centrum dostępny jest darmowy hot spot Wi-Fi. IMAX (Image Maximum) to jeden z alternatywnych systemów kinowych używany w przemyśle filmowym. Taśma filmowa IMAX ma znacznie większą rozdzielczość niż tradycyjna – powierzchnia użytkowa ma szerokość 58,5 mm i wysokość 70 mm. Kadr jest ustawiony poziomo, a nie pionowo jak na taśmie filmowej 35 mm. Stąd obraz ma proporcje 1,44:1. Dzięki wielkości klatki obraz może być wyświetlany na ogromnym ekranie. Typowy ekran w kinie Imax ma wymiary 24×18 metrów. Największe ekrany na świecie mają ponad 30 metrów wysokości oraz 43 metry długości. Pierwszym ponad 2,5-godzinnym filmem fabularnym, który przeznaczony jest m.in. do wyświetlania w kinach IMAX był „Avatar”, którego światowa premiera odbyła się 18 grudnia 2009 r. Kino IMAX stanowi techniczną nowinkę, jednak wykorzystanie tradycyjnych nośników analogowych zamiast techniki cyfrowej znacznie ogranicza jego możliwości. Kino Imax to nie tylko filmy 3D, to także kina typu Dome – kopuła, podobna do ekranu planetarium, na której wyświetla się filmy 2D, często z dwóch projektorów prezentujących inne partie obrazu. Projektor w takim kinie jest umieszczony na specjalnej windzie i po założeniu filmu jest transportowany do środka sali kinowej.


047_berlin_centrum sony_kino imax.jpg























Sony Center – Kino IMAX


Jak na jeden dzień wrażeń bez liku. Wyjazd z Berlina o godz. 17,30, a już o 19,30 obiadokolacja, po której zajęcia w grupach lub spacer do Frankfurtu, korzystając ze sprzyjającej pogody. Widok z mostu zalanych olbrzymich obszarów po polskiej stronie Odry był porażający.


11 czerwca, to trzeci dzień wycieczki. Wyjazd o godz. 9,15. Gdy jeden z uczestników wycieczki próbował włożyć napoje do samochodowej lodówki, usłyszał od kierowcy, że lodówka nie jest publiczna. Ale to i tak nie zmieniło naszego dobrego humoru, jechaliśmy bowiem do Tropical Islands, oddalonej o 65 km od Berlina.


050_tropical island.jpg























Hala Tropical Island


Największa samonośna hala świata zachwyca nie tylko fanów architektury – jej wymiary są gigantyczne – hala Tropical Islands ma 360 metrów długości, 210 metrów szerokości i aż 107 metrów wysokości! Jest tak ogromna, że nowojorska Statua Wolności mogłaby się w niej zmieścić na stojąco, a paryska Wieża Eiffla na leżąco. Na powierzchni 66.000 m² zmieściłoby się 8 boisk do piłki nożnej. Hala jest na tyle wysoka, że mogłaby pomieścić skyline berlińskiego Placu Poczdamskiego. Ta potężna hala została pierwotnie zbudowana jako stocznia sterowców dla przedsiębiorstwa CargoLifter AG. Kształt budynku został dopasowany do technicznych wymagań i aerodynamiki sterowców. Jego gigantyczne rozmiary stanowiły ogromne wyzwanie dla architektów. Konieczne było skonstruowanie dachu o powierzchni 70.000 m², który wytrzymałby obfite opady deszczu i śniegu. Powietrze wewnątrz hali – łącznie 5 milionów metrów sześciennych – musi być ogrzewane i specjalnie regulowane. Przy budowie wykorzystano prawie 14.000 ton stali. W Tropical Islands panuje temperatura rzędu 26°C i przyjemna wilgotność powietrza od 40 do 60 %, która zapewnia sprzyjający klimat dla roślin z całego świata.


051_tropical island_brama z bali.jpg























Brama w Wyspy Bali


Ogrzewanie podłogowe w obszarze Laguny i Morza Południowego umożliwia przyjemne spacery na bosaka. W celu utrzymania optymalnych temperatur zastosowano specjalny system kontroli klimatu i nawadniania. System oświetlenia pośredniego wraz z przepuszczającą promienie UV membraną po stronie południowej zapewnia jasność w hali również w ciągu szarych dni zimowych. Światło i ciepłe temperatury sprzyjają wzrostowi roślin, a naszym gościom umożliwiają uzyskanie naturalnej opalenizny. Wody Morza Południowego (28°C) i Laguny (31°C), łącznie 7.000 metrów sześciennych, są oczyszczane za pomocą najnowocześniejszych filtrów ozonowych. Jakość wody z basenów jest zbliżona do jakości wody pitnej. Oba zbiorniki, wykonane ze stali szlachetnej, gwarantują jak najlepsze warunki sanitarne. Głębokość w żadnym miejscu nie przekracza 1,35 metra. Znajduje się tu największy w Europie tropikalny kompleks wellness i saun. Tropical Islands to idealne miejsce na odpoczynek i relaks. W sześciu różnych obszarach na 10.000 metrów kwadratowych fani sauny i wellnessu mogą rozkoszować się jedynym w swoim rodzaju kompleksem saun, malowniczo położonym w Lesie Tropikalnym. Wzniesiono tu z wielkim rozmachem świątynię i zespół łaźni parowych. Kompleks saun inspirowany jest oryginalnymi budowlami i formacjami naturalnymi, jak na przykład Świątynią Elefanty w Indiach czy gejzerami w parku narodowym Waiotapu w Nowej Zelandii.


060_tropical island_ptak.jpg























Ścieżka wśród tropikalnej dżungli


Fascynująca dżungla Tropical Islands zaprasza na spacer wśród około 50.000 drzew, krzewów i leśnego poszycia. Po pniach drzew mierzących do 18 metrów wysokości pną się orchidee i pnącza. Łącznie rośnie tu około 600 rodzajów roślin, takich jak palmy, paprocie i namorzyny. Większość z nich pochodzi z regionu Azji i Pacyfiku oraz Ameryki Południowej.


053_tropical island_morze poludniowe.jpg























Morze Południowe


Wśród licznych atrakcji świata roślinnego – mięsożernych roślin, dźwigających kiście owoców drzew bananowych i kawowców – wije się kilometrowa ścieżka. Z mostu rozpiętego nad bagnem mangrowym roztaczają się urozmaicone widoki. Można tu przyjrzeć się namorzynom i zamieszkującym je różnym rodzajom ryb: gupikom, okoniom i sumom. Szczególnie interesujące są sumy rekinie i inne gatunki sumów. Niedawno wprowadzili się tu nowi lokatorzy – to trzy ostroszowce z rodziny okoniokształtnych, zwane też rybami smoczymi.


054_tropical island_zabudowania na morzu poludniowym.jpg























Wioska tropikalna

Na terenie Lasu Tropikalnego można znaleźć nie tylko ryby, ale także pawie i bażanty. Poruszają się one swobodnie po Lesie Tropikalnym, dumnie prezentując swoje kolorowe upierzenie. Wioska Tropikalna zachwyca nie tylko interesującą i oryginalną architekturą. To właśnie tutaj usytuowana jest także większość restauracji Tropical Islands. Kulinarny hit to tropikalne barbecue!


058_tropical island_laguna.jpg























Laguna z wodospadami

Goście samodzielnie komponują tropikalne składniki i mogą się przyglądać ich przygotowaniu. Wioska Tropikalna oferuje również niepowtarzalny program rozrywkowy. Goście mogą się zrelaksować na centralnie położonym placu Wayang Plaza, w otoczeniu Domu Tajskiego, domu „Fale” z Samoa i długiego domu z Borneo. To tu odbywają się barwne show dzienne i fascynujące show wieczorne „Magia zmysłów”: czarodziejskie popisy iluzjonistyczne – zmysłowe tańce”.
Osiem godzin pobytu minęło momentalnie. Może zakrawa to na paradoks, ale na Tropikalną Wyspę pojechaliśmy, by uchronić się przed tropikiem lejącym się z nieba. Przyjazd do hotelu o 20,15.


Piątego dnia wycieczki o godz. 9,15 wyjechaliśmy do Poczdamu. Pierwszy punkt programu to położony w północnej część parku, oglądany z zewnątrz Pałac Cecilienhof.


070_poczdam_cecilienhof.jpg























Pałac Cecilienhof


Jest to ostatni pałac wzniesiony przez Hohenzollernów. Wzorowany na angielskich dworach z czasów Tudorów, został wybudowany dla Wilhelma Hohenzollerna i jego małżonki Cecylii, księżniczki Meklemburgii. Pałac ukończono w 1917 roku, a właściciele mieszkali w nim aż do wywłaszczenia, które miało miejsce w 1945 roku. W pałacu tym w dniach 17 lipca do 2 sierpnia 1945 roku obradowali uczestnicy konferencji poczdamskiej. Obrady odbywały się w Wielkiej Sali, przy stole o średnicy 3,5 m. specjalnie na tę okazję wykonanym w Moskwie. To właśnie podczas tej konferencji Truman przez telefon wydał rozkaz zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę. Po zakończeniu konferencji pałac wraz z otaczającym go parkiem udostępniono zwiedzającym. I tu pogoda nieco dała się we znaki. Zaczął padać deszcz.


071_poczdam_cecilienhof.jpg























Dziedziniec Pałacu Cecylii z kwiatową czerwoną gwiazdą

Dalej przejazd autokarem w okolice kompleksu Scloss Sanssuci. Rozległe tereny z pałacami i innymi budowlami, to znakomite miejsce spacerów o każdej porze roku. Przez całe godziny można tam wędrować alejami i chodnikami, sprawdzać, dokąd prowadzą wąskie ścieżki, odkrywać rzeźby, sztuczne ruiny i eleganckie budowle. Sans Souci („bez trosk”) tą nazwę, jaką Fryderyk II nadał letniemu pałacowi wybudowanemu w latach 1745-1747.


072_poczdam_nowy palac w sans souci.jpg























Nowy Pałac

Nie zamierzał przyjmować w nim oficjalnych gości, tylko cieszyć się życiem – stworzyć wiejskie ustronie, gdzie mógłby oddawać się „filozofowaniu w inteligentnym towarzystwie”.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od liczącego 213 m. szerokości Nowego Pałacu. Prace budowlane rozpoczęły się zaraz po zwycięstwie Prus w wojnie siedmioletniej. Podobno Fryderyk II nazwał budowlę fanfaronadą, rzeczywiście, miała pokazać światu, że mimo ciężaru wojny potęga Prus nie osłabła, a on sam nadzorował szczegóły budowli. Naprzeciw pałacu znajdują się dwa budynki, w których niegdyś mieszkała służba, przechowywano sprzęty gospodarstwa domowego, a przygotowywane tam posiłki dostarczano do pałacu podziemnym przejściem. Dziś, budynki te zajmuje Poczdamski Uniwersytet.


sdc11212.jpg























Remontowane gmachy Poczdamskiego Uniwersytetu


074_poczdam_spacer po parku.jpg























Spacer po parku


Po zwiedzeniu tym razem z przewodnikiem Nowego Pałacu udaliśmy się do rozległego parku, kierując się do Chińskiego Domu.


075_poczdam_chinska herbaciarnia.jpg























Chiński Dom – Herbaciarnia


Ten wybudowany w 1754 roku okrągły pawilon jest przykładem fascynacji kulturą chińską. Pawilon był nie tylko elementem dekoracyjnym, lecz służył również jako miejsce spotkań towarzyskich.


076_poczdam_chinska herbaciarnia_zlocenia.jpg























Pozłacane posągi


By ułatwić organizację uroczystości, Fryderyk II zlecił wybudowanie chińskiej kuchni w pobliżu pawilonu. Już z oddali pobłyskują pozłacane posągi. Podczas prac renowacyjnych zużyto ok. 2 kg złota.


Dalszy spacer po parku i dochodzimy do tytułowego San Souci, gdzie od strony południowej znajduje się basen z fontanną, zaś do samego szczytu na tarasach umieszczono winorośl.


077_poczdam_palac sans souci_tarasowe wejscie.jpg























Tarasowe wejście do pałacu


Niestety samego pałacu nie zwiedzaliśmy, przeszliśmy jedynie obok miejsca gdzie pochowany jest Fryderyk, który zmarł w pałacu Sanssouci 17 sierpnia 1786 r.
Fryderyk w testamencie życzył sobie być pochowanym skromnie obok pałacu, w krypcie na najwyższym tarasie, gdzie znajdowały się groby jego psów.


079_poczdam_miejsce pochowku fryderyka.jpg























Miejsce pochówku Fryderyka razem z ukochanymi psami


Kolejny punkt to bardzo ciekawy pawilon kratowy – niezachodzące słońce Fryderyka II.


080_poczdam_pawilon kratowy.jpg























Pawilon kratowy – Altana niezachodzące słońce Fryderyka II


081_poczdam_widok na park i fontanne.jpg























Widok na park od strony pałacu


Z Poczdamu wyjechaliśmy o godz. 15 i po godzinnej jeździe dotarliśmy do Berlińskiego Charlotenburga.


090_berlin_charlottenburg.jpg























Plac przed Charlottenburgiem


Zespół pałacowo-ogrodowy Schloss Charlottenburg powstawał jako królewska siedziba dzięki pracy kolejnych architektów, w czasach dominacji baroku i rokoka. W 1695 r. Sophie-Charlotte, hrabina, a poźniej władczyni Prus, nakazała budowę letniej rezydencji 8 km za bramami Berlina. Potem przebudowano ją na rezydencję królewską z monumentalnym dziedzińcem i powiększonymi francuskimi ogrodami.


091_berlin_charlottenburg_brama glowna.jpg























W drodze na dziedziniec


Imponujący, szeroki na 550 m front Altes Shloss to wynik trwającej prawie 100 lat budowy i przebudowy. Przed pałacem znajduje się konny pomnik Wielkiego Elektora z 1698 r. Również i ten pałac zwiedzany z zewnątrz całe pół godziny.

Autokar i udaliśmy się dalej by zwiedzić Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma, zwany w popularnie Kościołem Pamiątkowym. Jest świątynią ewangelicka położoną w pobliżu ulicy Kurfürstendamm w dzielnicy Berlina Zachodniego Charlottenburg. Świątynia z 5 wieżami miała wygląd monumentalny. Główna wieża o wysokości 113 m. była najwyższa w mieście. Pod wpływem berlińskiego kościoła styl neoromański rozprzestrzenił w całych Niemczech.


092_berlin_kosciol pamieci cesarza wihelma.jpg








































Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma


W przedsionku świątyni znajdowała się mozaika przedstawiająca członków rodziny Hohenzollernów czczących krzyż. Kościół został zniszczony podczas bombardowania w listopadzie 1943 roku.

096_berlin_fragmenty mozaiki.jpg























Framgent mozaiki

Początkowo planowano wewnątrz ruiny wznieść szklaną świątynię. W wyniku publiczne debaty pozostawiono 68-metrową ruinę głównej wieży jako symbol antywojenny.


093_berlin_kosciol pamieci cesarza wihelma.jpg





































Ośmiokątna dzwonnica

Do niej dobudowano ośmiokątną nawę, sześciokątną dzwonnicę, czworokątną kaplicę i kruchtę. Architekt zaprojektował także wyposażenie: ołtarz, ambonę, chrzcielnicę, świecznik, lampy i ławki. Szklane ściany składające się z 30.000 elementów są dziełem francuskiego artysty Gabriela Loire. W 1987 r. świątynia otrzymała krzyż wykuty z żelaza, pochodzącego z więźby dachowej zburzonej katedry z Coventry jako symbol pojednania.


097_berlin_chrystus ze zburzonej katedry w coventry.jpg























Wizerunek Chrystusa z katedry w Coventry


Znajduje się tam również wizerunek Madonny wykonany w radzieckiej niewoli przez niemieckiego żołnierza.


098_berlin_fontanna przed europa center.jpg























Uliczna fontanna


Po drugiej stronie ulicy Europa Center wielkie centrum handlowe z ciekawym zegarem wodnym.


099_berlin_europa center_zegar wodny.jpg








































Zegar wodny


100_berlin_rzezba berlin - symbol podzielonego miasta.jpg





















Rzeźba "Berlin" (foto: Marek Grzywacz)

Po sąsiedzku na Tauentzienstarasse – rzeźba „Berlin” symbolizujące podzielone miasto. Po krótkich odwiedzinach wyjazd o godz. 18,10.

Kolejny punkt zwiedzania to Siegessäule (Kolumna Zwycięstwa) – pruska kolumna znajdująca się w parku Tiergarten wybudowana roku 1876, w celu upamiętnienia zwycięstwa Prus nad Danią w 1864 roku. Na szczycie kolumny wzniesiono brązową figurę Nike o wysokości 8,3 metrów i wadze 35 ton. Łączna wysokość kolumny wraz ze statuą wynosi 66,89 m. Wewnątrz kolumny znajdują się schody (285 stopni) prowadzące na położoną na wysokości 50,66 m platformę widokową. W dniu 2 maja 1945 r. ok. godz. 6 rano żołnierze z polskiej dywizji kościuszkowskiej zatknęli w różnych miejscach trzy biało-czerwone sztandary. Otaczający kolumnę plac był rdzeniem Love Parade, wielkiej imprezy organizowanej w Berlinie od 1989 roku. Na platformie widokowej można podziwiać panoramę parku Tiergarten i całego Berlina.


101_berlin_kolumna zwyciestwa.jpg






































Kolumna Zwycięstwa (foto: Marek Grzywacz)

Dalej już tylko półtorakilometrowy fragment muru. Pokryty w całości różnokolorowymi graffiti, z „pedalskim” pocałunkiem Honeckera i Breżniewa.


102_berlin_fragment muru.jpg























Pozostawiony fragment muru

Przejazd przez jeden z piękniejszych mostów nad Sprewą, wyznaczający historyczną granicę miasta ceglany Oberbaum Brücke i wyjazd z niezapomnianego Berlina.


103_berlin_ceglany most_oberbaum brucke.jpg























Najpiękniejszy w Berlinie – ceglany most Oberbaum Brücke

Zbliżamy się do Słubic, a tu niespodzianka. Z powodu niebezpieczeństwa przerwania wału przeciwpowodziowego wprowadzono zakaz wjazdu do miasta dla pojazdów powyżej 12 ton. A nasz miał bagatela 18 ton.


105_frankfurt_wieczonry widok na miasto z mostu.jpg























Wieczorny widok z mostu do Frankfurtu

Więc drogą objazdową, nielegalnie wjechaliśmy na miejsce naszego pobytu. Obiadokolacja, znów spacer do Frankfurtu, zdjęcia z pomnikiem Kopernika i pakowanie, gdyż jutro niestety wyjazd.

13 czerwca – niedziela, piąty dzień wycieczki. Po porannej mszy i śniadaniu, o godz. 9,15 wyjazd do Poznania. Tu na Skwerze Rabina Akiwy Egera, przed dawną synagogą, czkała na nas przewodniczka Aneta Cichecka.


110_poznan_skwer akiwy egera.jpg























Spotkanie z przewodniczką

Przejście obok dawnych murów miejskich, których budowa ruszyła zaraz po lokalizacji miasta w 1253 roku.


111_poznan_dawne mury miejskie.jpg























Fragmenty murów

W 2000 roku rozpoczęto prace badawcze, rekonstrukcyjne północnego fragmentu muru., z pozostałościami bramy Wronieckiej. Kolejny punkt stanowiło przejście na Wzgórze Przemysława, gdzie znajduje się zamek jego imienia.
Budowę rezydencji rozpoczął w połowie XIII w. książę wielkopolski Przemysł I. Budowę kontynuował książę Przemysł II, która – w zamyśle twórcy – miała stać się w niedalekiej przyszłości zamkiem królewskim.


113_poznan_tablica krola przemysla ii.jpg





































Tablica poświecona Przemysłowi II


Tragiczna śmierć króla w 1296 r. nie przerwała budowy. Zamek wykończono w 1 poł. XIV w., za panowania Kazimierza Wielkiego. Była to w owym czasie największa budowla świecka w kraju. Zniszczenia przyniósł „potop” szwedzki i wojna północna. Spalony w 1945 roku, restaurowany w latach 1959 – 1963. Obok wejścia do budynku wmurowano w 1783 r. tablicę upamiętniającą odbudowę gmachu przez K. Raczyńskiego; dwie nowe tablice przypominają siedemsetlecie koronacji Przemysła II (1996 r.) i pięćsetlecie hołdu wielkiego mistrz krzyżackiego (1993 r.). Obecnie znajduje się tam Muzeum Narodowe, Muzeum Sztuk Użytkowych.


114_poznan_widok na droge na rynek.jpg























Widok ze Wzgórza Przemysła na drogę na Rynek

Ze wzgórza roztacza się widok na uliczkę prowadzącą na Stary Rynek, dokąd się następnie udaliśmy. A tu finał XXXV Jarmarku Świętojańskiego.


115_poznan_jarmark na rynku.jpg























Stary Rynek – stragany podczas Jarmarku


Mnóstwo ludzi, straganów, konkursów, koncertów. Stary Rynek, to kwadratowy plac wytyczony około 1253 roku. Długość boku wynosi około 141 m. Jest trzecim rynkiem, co do wielkości w Polsce i jednym z największych w Europie. Uznawany za jeden z najpiękniejszych w kraju. Rynek przez wiele lat stanowił centrum komunikacyjne miasta, a do 1945 r. tu mieściła się siedziba władz miasta. Funkcję handlową pełni od swego powstania do dziś. Fotki przy fontanną Prozerpiny, która znajduje się przed gmachem dawnego ratusza z pięknymi loggiami.


118_poznan_dawny ratusz.jpg








































Rynek – dawny ratusz miejski


Stąd spacer starymi uliczkami, obok Muzeum Archeologicznego do Fary. Kolegiata Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Marii Magdaleny, zwany także Poznańską Farą, to barokowy kościół farny i zarazem kolegiacki pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa Męczennika. 29 czerwca 2010 r., czyli już po naszym tam pobycie, Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, na mocy szczególnych pełnomocnictw udzielonych przez papieża Benedykta XVI, podniosła kościół do tytułu i godności bazyliki mniejszej. Budowę kościoła rozpoczęto w 1651 r. jako kościoła jezuickiego. Potem przechodził różne koleje, łącznie z ograbieniem przez wojska niemieckie w 1939 roku i przerobionym na magazyn.


119_poznan_widok na fare.jpg








































Uliczka prowadząca do Fary


Bogato zdobioną różową fasadę z podwójnymi białymi pilastrami ograniczają z obu boków dwie niskie wieże kościoła, zwieńczone miedzianymi hełmami, między którymi znajduje się szczyt o charakterystycznych dla okresu baroku bocznych spływach. Nad bogatym barokowym portalem znajduje się wnęka z figurą św. Ignacego Loyoli – założyciela zakonu, trzymającego w ręce gorejące serce, zaś u jego stóp orła – symbol Chrystusa walczącego z wężem – symbolem szatana. Pod nim medalion z łacińską inskrypcją: Domus Domini porta coeli (dom Boga i brama do nieba).


121_poznan_fara_organy.jpg























Organy w Farze


Wewnątrz wspaniałe dekoracje, kolumny, organy. Nawet zmęczone oczy będą się śmiały widząc te cudowne dekoracje.

125_poznan_grupa z poznanskimi koziolkami.jpg






















Nasza grupa przy walczących poznańskich koziołkach


Na Starym Rynku zakup tradycyjnych świętomarcińskich rogalików. Rogal świętomarciński, to rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany z okazji św. Marcina.
Tradycja ta wywodzi się z czasów pogańskich, gdy podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów lub w zastępstwie – z ciasta zwijanego w wole rogi. Kościół przejął ten zwyczaj, łącząc go z postacią św. Marcina, a kształt tłumacząc jako podkowę, którą miał zgubić koń świętego. W Poznaniu tradycja w obecnym kształcie narodziła się w listopadzie 1891 r. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina proboszcz parafii św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby wzorem patrona zrobili coś dla biednych. Obecny na mszy cukiernik Józef Melzer, który pracował w pobliskiej cukierni, namówił swojego szefa aby wskrzesić starą tradycję. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo.
Aby cukiernia mogła używać nazwy „rogale świętomarcińskie” lub „rogale barcińskie” musi uzyskać certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, która powstała z inicjatywy Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu, Izby Rzemieślniczej i Urzędu Miasta Poznania. Rozporządzeniem Komisji Rogal Świętomarciński został wpisany do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej. Wyjeżdżając z Poznania rzuciliśmy okiem na Ostrów Tumski. Tu trzeba będzie jeszcze przyjechać.


126_poznan_widok na ostrow tumski.jpg























Porzegnalny widok na Ostrów Tumski


W Poznaniu pozostał nasz pilot – typowy germanofil, człowiek, który nie potrafił znaleźć choć jednej pozytywnej cechy w Polaków, natomiast w Niemczech wszystko jest najgenialniejsze, dziwne, ale jego braku specjalnie nie zauważyliśmy.
Z Poznania wyjazd znów z poślizgiem, tym razem 45 min. o godz. 15,45. Jazda autostradą, zdjęcia uczestników i kolejny postój tym razem godzina w przydrożnym barze w miejscowości Tobiasze, przez Tomaszowem Mazowieckim. W Radomiu zameldowaliśmy się po godz. 22. Zmęczeni jazdą, zwiedzaniem, ale pełni radości i wrażeń, w oczekiwaniu na kolejną wycieczkę w 2011 roku (podobno do Wiednia – ale to na razie tajemnica).

 

Więcej zdjęć w Galerii - tu kliknij.

 

W niniejszym opracowaniu wykorzystałem jedno zdjęcie z Wikipedii – Nefretete, 3 zdjęcia Marka Grzywacza oraz własne. Na podstawie notatek, książki „Miasta Marzeń – Berlin” – wydanej przez Gazetę Wyborczą, stron internetowych – głównie Wikipedii.
Całość opracował Bogusław Strzelec.